The Thaumaturge recenzja po latach: najbardziej warszawska gra, jaka powstała
Warszawa 1905, salutory żywiące się ludzkimi skazami i Rasputin u boku bohatera. The Thaumaturge od Fool's Theory i 11 bit studios zachwyca miastem i fabułą, choć walka szybko nuży. Nasza ocena: 7,6 na 10.
Warszawa, rok 1905. Miasto pod rosyjskim zaborem, strajki na ulicach, carska żandarmeria na każdym rogu, a w zaułkach Mirowa i Powiśla żyją istoty, których zwykli ludzie nie widzą. The Thaumaturge to izometryczne RPG studia Fool’s Theory, wydane przez 11 bit studios w marcu 2024 roku, i chyba najbardziej warszawska gra, jaka kiedykolwiek powstała. Grałem w nią najpierw na PC, z angielskimi głosami, potem wróciłem z polskim dubbingiem, który dodano kilka miesięcy po premierze. To była dobra decyzja.
Wcielamy się w Wiktora Szulskiego, taumaturga, czyli człowieka, który potrafi oswajać salutory: demoniczne byty przyczepiające się do ludzkich słabości. Wiktor wraca do rodzinnego miasta, żeby wyjaśnić tajemniczą śmierć ojca, a przy okazji odzyskać panowanie nad mocą, która zaczęła wymykać mu się spod kontroli. Pomóc ma mu w tym ktoś, kogo nikt by się nie spodziewał w polskiej grze: Grigorij Rasputin. Brzmi jak zarys powieści historycznej z elementami fantastyki i dokładnie tak się w to gra.
Kim jest Fool’s Theory i skąd ta gra
Fool’s Theory to studio z Bielska-Białej, które w 11 bit studios znalazło nie tylko wydawcę, ale i udziałowca. W lutym 2022 roku warszawska spółka objęła 40 procent udziałów w studiu, płacąc w pierwszej transzy 2,62 mln zł. Druga transza była uzależniona od tego, czy przychody netto 11 bit z The Thaumaturge przekroczą 45 mln zł w ciągu pół roku od premiery. Nie przekroczyły: w raporcie za pierwsze półrocze 2024 roku wydawca wycenił tę transzę na zero. To najlepiej pokazuje, że gra sprzedała się poniżej oczekiwań, choć samo studio w tym samym czasie wykazywało wysoki zysk netto.
A zlecenia ma prestiżowe. Fool’s Theory współpracuje z CD Projekt RED, autorami Wiedźmina i Cyberpunka 2077, i to właśnie w Bielsku-Białej powstaje remake pierwszego Wiedźmina na Unreal Engine 5. W maju 2026 roku w ogłoszeniach rekrutacyjnych studia pojawił się też drugi, niezapowiedziany projekt rozwijany razem z CD Projekt RED. The Thaumaturge było więc dla zespołu autorską wizytówką: pierwszą dużą grą na własnym pomyśle, zrobioną od 2020 roku, również na Unreal Engine 5. Kto chce poznać szerszy kontekst, znajdzie go w naszym tekście o historii 11 bit studios, studiach partnerskich i wszystkich grach wydanych przez warszawską spółkę.

Warszawa 1905, czyli główny bohater tej gry
Najmocniejszą stroną The Thaumaturge nie jest ani walka, ani system rozwoju, tylko miasto. Twórcy wybrali Warszawę, bo dobrze ją znali, i rok 1905, bo był to moment ogromnego napięcia: rewolucja w imperium rosyjskim, strajki, aresztowania, a jednocześnie bogate kamienice, kawiarnie i salony, w których toczyło się zupełnie inne życie. Gra pokazuje oba światy. Śródmieście rządzone przez gangstera Aubarycego, portowe nabrzeże nad Wisłą, targowiska pełne przekupek, cerkwie z bogato złoconymi ikonostasami.
Ta Warszawa nie jest dekoracją. Z ulic, plakatów i rozmów przechodniów wynika, kto tu rządzi i kto się boi. Postaci mówią językiem epoki, z archaizmami i słowami, których dziś nikt nie używa, a w wersji polskiej brzmi to tak naturalnie, że trudno uwierzyć, że dubbing doszedł dopiero w aktualizacji z maja 2024 roku. Co ciekawe, nagrali go ci sami aktorzy, którzy podkładali głosy po angielsku. Polski dubbing był od premiery najczęstszą prośbą graczy i wcale się nie dziwię: gra o Warszawie bez polskich głosów brzmiała jak przedstawienie wystawione za granicą.

Skazy, salutory i śledztwa
Rdzeń rozgrywki to chodzenie po mieście i rozwiązywanie zagadek. Wiktor ma wyostrzoną percepcję: jednym przyciskiem podświetla w otoczeniu ślady, czyli emocjonalne odciski, które ludzie zostawiają na przedmiotach. Nóż w zaciemnionym mieszkaniu, wyryte na nim inicjały, plama na podłodze. Każdy ślad dopisuje coś do dziennika, a z kilku śladów Wiktor wyciąga wniosek. Nie ma tu łamigłówek w klasycznym sensie, to raczej zbieranie elementów, ale budowanie obrazu sprawy daje sporo satysfakcji.
Ważniejsze są skazy. Każdy człowiek w tym świecie ma jakąś słabość, a taumaturg potrafi ją zobaczyć: pychę, lekkomyślność, chciwość, strach. Salutory żywią się tymi skazami, a Wiktor może ich używać w rozmowach, żeby przycisnąć rozmówcę, wyciągnąć z niego prawdę albo uniknąć bójki. Sam bohater też ma swoją skazę, pychę, która w dzieciństwie przyciągnęła do niego pierwszego salutora, Upyra. To bardzo zgrabny pomysł fabularny, bo moc i charakter Wiktora są tu tym samym.
Chcesz częściej widzieć treści GRY.news w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Postać rozwija się w czterech dziedzinach: serce, umysł, czyn i słowo. Od nich zależy, które opcje dialogowe są dostępne, które ślady Wiktor zauważy i jakie rozwiązania zadań się otworzą. Recenzent PC Gamera uznał manipulowanie ludźmi za pomocą salutorów za najlepszą część gry i trudno się z nim nie zgodzić. Problem w tym, że ten system jest wykorzystany zbyt rzadko, a kilka dialogów zmusza do decyzji, które bohater podejmuje wbrew zdrowemu rozsądkowi gracza.

Walka turowa: pomysł lepszy niż wykonanie
Starcia są turowe i rozgrywają się według kolejki widocznej u góry ekranu. W każdej rundzie działa Wiktor i jeden z jego salutorów. Wiktor walczy wręcz, a salutory dokładają ataki mentalne. Upyr, związany z pychą, zadaje obrażenia i jednocześnie leczy bohatera. Lelek, salutor lekkomyślności, rozbija skupienie przeciwnika, a wróg bez skupienia wpada w załamanie i staje się dużo bardziej podatny na ciosy. Do tego dochodzą kolejne istoty z całej słowiańskiej i nie tylko słowiańskiej demonologii: Weles, Bukavac, Krampus, a dalej dżiny i golemy. Każdy dokłada nowe karty umiejętności, a ataki można ulepszać w drzewku rozwoju.
Na papierze to ciekawy system, w praktyce jednak szybko się powtarza. Za dużo jest przypadkowych bójek z ulicznymi zbirami i żołnierzami, za mało prawdziwie wymagających przeciwników. Po kilku godzinach wiedziałem, jaka kombinacja działa na niemal każdą grupę, i walka stała się obowiązkiem między kolejnymi rozmowami. Krytycy w większości zgodzili się co do tego samego: walka w The Thaumaturge jest najsłabszym elementem i wygląda, jakby dołożono ją, bo RPG musi mieć walkę.

Rasputin, ojciec i fabuła bez prostych odpowiedzi
Scenariusz to najmocniejszy punkt gry obok miasta. Rasputin pojawia się już w prologu, podróżuje z Wiktorem do Warszawy i pomaga mu odzyskać panowanie nad salutorami, ale jego prawdziwe intencje pozostają tajemnicą niemal do końca. Wątek ojca i rodzinnego domu jest prowadzony cierpliwie, bez łopatologii, a zadania poboczne potrafią być lepsze od głównych. Jest w nich miejsce na rewolucjonistów, którzy chcą zacząć od zajęcia portu, a skończyć na zmuszeniu cara do rozmów, i na gangsterów, z którymi nie da się wygrać samą siłą.
Wybory mają wagę. Zdarza się, że pomoc jednej osobie zamyka drogę do innej, a zakończenie zależy od decyzji podjętych po drodze, także w zadaniach, które łatwo pominąć, pędząc za główną fabułą. Twórcy mówili w wywiadach, że do poznania całej zawartości potrzeba więcej niż dwóch przejść, i to się zgadza. Słabiej wypadają niektóre postaci drugoplanowe, czasem przerysowane w mimice, i pojedyncze sceny, w których aktorstwo nie trzyma poziomu reszty.

Grafika, dźwięk i wersje na konsole
Unreal Engine 5 robi tu dobrą robotę przede wszystkim we wnętrzach. Cerkwie, mieszczańskie salony, zadymione szynki i piwnice wyglądają bogato, z mnóstwem detali, które aż chce się oglądać z bliska. Ulice w kamerze izometrycznej są ładne, ale mniej imponujące, a na PC przy wczytywaniu nowych lokacji widać doczytywanie tekstur. Muzyka Agnieszki Wlazły i Sebastiana Syczyńskiego czerpie z warszawskiej tradycji początku XX wieku i świetnie buduje nastrój. Ścieżka dźwiękowa liczy 25 utworów i można ją kupić osobno.

Wersje na PlayStation 5 i Xbox Series X|S ukazały się 4 grudnia 2024 roku, a kilka tygodni wcześniej na konsolach pojawiło się darmowe demo. Konsolowa edycja od razu dostała wszystkie poprawki z PC i polski dubbing, co tłumaczy, dlaczego wersja na PS5 ma na Metacritic aż 82 punkty, wyraźnie więcej niż pecetowa. Na padzie gra się wygodnie, choć irytuje jedna rzecz: ścieżka do celu, którą Wiktor rysuje po wciśnięciu przycisku, szybko znika i trzeba ją przywoływać raz za razem. Brakuje też szybkiej podróży w obrębie dzielnic, więc w późniejszych rozdziałach sporo chodzi się w tę i z powrotem.
Liczby: mały sukces krytyczny, mniejszy komercyjny
The Thaumaturge zebrało dobre recenzje: 74 punkty na Metacritic na PC, 82 na PS5, a według OpenCritic grę poleca 71 procent krytyków. IGN dał 8 na 10, PC Gamer 82 na 100. Sprzedaż okazała się jednak słabsza od oczekiwań wydawcy, co widać po wycenie drugiej transzy udziałów w Fool’s Theory i po liczbach ze Steama. Rekord jednoczesnych graczy to 2 733 osoby w marcu 2024 roku, czyli wynik skromny na tle największych hitów 11 bit studios.
Po premierze liczba graczy szybko spadła, ale gra ma stabilny, wierny ogon. Co miesiąc na Steamie gra w nią jednocześnie od stu kilkudziesięciu do kilkuset osób, a wyraźne skoki widać przy wyprzedażach i premierze na konsolach.
Edycje gry i ceny w Polsce
The Thaumaturge nie ma płatnych dodatków fabularnych. Wersja Deluxe na PS5 to wyłącznie kosmetyka, a ścieżkę dźwiękową sprzedaje się osobno. Ceny regularne z października 2026 roku:
| Edycja | Cena | Co zawiera | Dla kogo |
|---|---|---|---|
| Standardowa (PC) | 139,99 zł na Steamie i GOG | Pełna gra z polskim dubbingiem i wszystkimi aktualizacjami | Dla większości graczy pecetowych |
| Standardowa (PS5) | 149 zł w PlayStation Store, w cenie abonamentu PS Plus Extra | Pełna gra, wersja na PS5 | Abonenci PS Plus Extra grają bez dopłaty |
| Deluxe (PS5) | 172 zł | Gra plus modna fryzura i zarost, luksusowy zestaw ubrań dla Wiktora i nowa szata graficzna interfejsu | Tylko dla tych, którym zależy na wyglądzie bohatera |
| Original Soundtrack | 15,49 zł na Steamie | 25 utworów Agnieszki Wlazły i Sebastiana Syczyńskiego w MP3 i WAV | Dla fanów klimatycznej muzyki z epoki |
Na GOG gra regularnie trafia na duże przeceny, w tej chwili kosztuje tam 41,99 zł. Przy takiej cenie trudno o lepszy stosunek jakości do pieniędzy wśród polskich RPG. Jeśli szukacie podobnych tytułów, zajrzyjcie do naszego zestawienia najlepszych gier RPG, w które warto zagrać w 2026 roku.
Recenzja wideo
Jeśli chcecie zobaczyć grę w ruchu, poniżej polska recenzja wideo kanału arhn.eu. Film odtwarza się w tym oknie, bez wychodzenia z artykułu.
Najczęstsze pytania
Ile trwa The Thaumaturge?
Przejście z większością zadań pobocznych zajmuje od 20 do 25 godzin. Samą fabułę da się skończyć szybciej, ale wtedy omija się sporo wątków, a niektóre z nich wpływają na zakończenie.
Czy The Thaumaturge jest po polsku?
Tak. Gra ma polskie napisy od premiery, a pełny polski dubbing dodano aktualizacją z maja 2024 roku. Wersje na PS5 i Xbox Series X|S mają go od pierwszego dnia.
Na jakie platformy jest The Thaumaturge?
Na PC (Steam i GOG) od 4 marca 2024 roku oraz na PlayStation 5 i Xbox Series X|S od 4 grudnia 2024 roku. Na PS5 gra jest też w katalogu PlayStation Plus Extra.
Czy trzeba znać historię Polski, żeby zrozumieć fabułę?
Nie. Gra sama tłumaczy realia zaboru rosyjskiego i rewolucji 1905 roku, a w dzienniku są hasła encyklopedyczne o postaciach i miejscach. Znajomość historii daje za to sporo dodatkowej frajdy z wyłapywania szczegółów.
Inne gry 11 bit studios w naszych recenzjach
Recenzujemy wszystkie najważniejsze gry, które 11 bit studios stworzyło lub wydało. Całą historię firmy znajdziesz w przewodniku 11 bit studios: historia, gry, siedziba i akcje na giełdzie.
- The Alters: recenzja (ocena 8,6 na 10)
- This War of Mine: recenzja (ocena 8,5 na 10)
- Frostpunk: recenzja (ocena 8,7 na 10)
- Frostpunk 2: recenzja (ocena 8,2 na 10)
- Moonlighter 2: The Endless Vault: recenzja gry wydanej przez 11 bit studios (ocena 7,7 na 10)
- Moonlighter: recenzja gry wydanej przez 11 bit studios (ocena 7,9 na 10)
- The Invincible: recenzja gry wydanej przez 11 bit studios (ocena 7,4 na 10)
- INDIKA: recenzja gry wydanej przez 11 bit studios (ocena 8,0 na 10)
- Children of Morta: recenzja gry wydanej przez 11 bit studios (ocena 8,2 na 10)
- Death Howl: recenzja gry wydanej przez 11 bit studios (ocena 8,2 na 10)
- South of the Circle: recenzja gry wydanej przez 11 bit studios (ocena 7,3 na 10)
Podsumowanie
The Thaumaturge to gra nierówna, ale wyjątkowa. Ma jedną z najlepiej oddanych historycznych scenerii w polskich grach, mądrze napisanego bohatera, którego moc i wada są tym samym, oraz Rasputina w roli, której nie zdradzę. Ma też walkę, która po kilku godzinach nuży, i system rozwoju postaci, który mógłby znaczyć więcej. Jeśli lubicie RPG, w których więcej się rozmawia niż walczy, trudno o lepszą okazję, żeby zobaczyć Warszawę, jakiej już nie ma.
Polskim graczom warto polecić ją szczególnie, bo z dubbingiem nabiera charakteru, którego angielska wersja nie miała. Obok This War of Mine i The Alters to najbardziej osobisty projekt w katalogu wydawcy, choć nie zrobiony w samym 11 bit studios. Jeśli poznaliście już The Alters, czyli wielką historię o klonach i wyborach, to The Thaumaturge jest dobrym następnym krokiem.
Plusy
- Warszawa 1905 odtworzona z ogromną pieczołowitością, od cerkwi po portowe szynki
- system skaz i salutorów, który łączy moc bohatera z jego charakterem
- dojrzały scenariusz, mocne zadania poboczne i znaczące wybory
- świetny polski dubbing z językiem epoki
- klimatyczna muzyka inspirowana warszawską tradycją
- bardzo dobra wersja na PS5 z demem i wszystkimi poprawkami
Minusy
- powtarzalna walka i za dużo przypadkowych bójek
- system manipulowania rozmówcami użyty zbyt rzadko
- brak szybkiej podróży w obrębie dzielnic
- doczytywanie tekstur i przerysowana mimika niektórych postaci
- znikająca ścieżka do celu, którą trzeba ciągle przywoływać
Ocena: 7,6 na 10. Klimatyczne RPG z najbardziej warszawską atmosferą w historii gier. Fabuła, miasto i salutory zostają w pamięci na długo, walka niestety nie, ale dla polskiego gracza to wciąż pozycja obowiązkowa.
Zagraliście w The Thaumaturge?
Pokazujemy wyłącznie rozkład procentowy odpowiedzi. Nie zbieramy ani nie publikujemy liczby głosujących.
Werdykt redakcji
Klimatyczne RPG z najbardziej warszawską atmosferą w historii gier. Fabuła, miasto i salutory zostają w pamięci na długo, walka niestety nie.
South of the Circle recenzja po latach: piękny film o miłości na antarktycznym lodzie
The Invincible recenzja po latach: Lem w atompunkowym skafandrze
Frostpunk 2: recenzja. Polityka bywa zimniejsza niż mróz
Children of Morta recenzja po latach: rogalik z sercem, w którym najważniejsza jest rodzina
Najnowsze w serwisie
Nie przegap kolejnych newsów
Raz w tygodniu wysyłamy skrót najważniejszych wydarzeń ze świata gier.