Dune: Awakening na PS5: recenzja. Najlepsza wersja Arrakis, choć wciąż ze szwami
Tryb dla jednego gracza, 15 miesięcy poprawek z PC i dobry port na pada. Dune: Awakening na PS5 to najlepsza wersja tej gry, choć walka i grafika z bliska wciąż zawodzą. Nasza ocena: 7,8 na 10.
Funcom kazał konsolowcom czekać ponad piętnaście miesięcy, ale wersja na PlayStation 5 nie jest odgrzanym portem sprzed roku. Dune: Awakening trafiło na PS5 22 września 2026 roku z całym bagażem poprawek, które pecetowi gracze wywalczyli sobie w recenzjach i na forach, oraz z czymś, czego na PC długo nie było wcale: pełnym trybem dla jednego gracza. Po kilkudziesięciu godzinach na Arrakis z padem w rękach mogę napisać, że to najlepsza wersja tej gry, jaka kiedykolwiek istniała. I zarazem wciąż gra z wyraźnymi szwami.
Punkt wyjścia zna każdy, kto widział filmy Denisa Villeneuve’a albo czytał Franka Herberta, choć scenariusz idzie alternatywną ścieżką: Paul Atryda nigdy się nie urodził, a Arrakis jest polem Wojny Asasynów między Atrydami i Harkonnenami. Gracz ląduje na planecie jako więzień bez niczego, z jednym celem na start: przeżyć do zmroku, nie dać się zjeść i nie umrzeć z pragnienia.
Pierwsze godziny: piasek, pragnienie i wibracje
Początek jest najmocniejszym fragmentem całej gry. Survival w Dune: Awakening nie polega na pilnowaniu pięciu pasków naraz, tylko na dwóch rzeczach, które od razu czuć na skórze. Pierwsza to woda: pije się z rzadkich źródeł, odzyskuje się ją z ciał przeciwników, a docelowo z filtraka, kombinezonu przetwarzającego pot i oddech. Druga to słońce, bo przejście po otwartym piasku w pełnym świetle kończy się udarem, więc trasę planuje się od cienia do cienia, od skały do skały.
Nad tym wszystkim wisi czerw. Każdy krok po wydmach generuje wibracje, a wskaźnik na ekranie pokazuje, jak blisko jest coś, co potrafi połknąć gracza razem z motocyklem, i zabrać to na zawsze. Pierwsze spotkanie z piaskalem, gdy ziemia zaczyna drżeć, a do najbliższej skały jest dwieście metrów, to moment, dla którego warto kupić tę grę. Funcom zrozumiał, że czerw nie jest bossem do pokonania, tylko pogodą, z którą trzeba żyć.

Na konsoli dochodzi do tego obsługa haptyki DualSense. Jest skromna, wykorzystana oszczędnie, ale pad, który odzywa się w dłoniach na pustyni pełnej drgań, dobrze pasuje do świata, gdzie Fremeni uczą się chodzić bez rytmu.
Tryb dla jednego gracza zmienia wszystko
Najważniejsza nowość konsolowej premiery dotyczy też PC, ale to na PS5 robi największą różnicę. Do tej pory Dune: Awakening było grą sieciową, w której fabułę przechodziło się między innymi graczami, a późniejsza zawartość wymagała gildii i rywalizacji o Głęboką Pustynię. Teraz całą grę, łącznie z otwartym światem, Głęboką Pustynią i finałem Księgi Pierwszej, da się przejść samemu, na prywatnym świecie.
Funcom nie wyciął przy tym końcowej rywalizacji frakcji o wpływy w Landsraadzie, tylko ją zasymulował: inne rody i gildie walczą o cele bez udziału ludzi, a gracz nadal czuje, że świat żyje obok niego. Do tego dochodzi lista suwaków, która pozwala dopasować grę do siebie: tempo zbierania surowców, kary za śmierć, przyrost doświadczenia, a nawet wyłączenie czerwia. Ostatnia opcja jest moim zdaniem błędem, bo zabiera grze jej najlepszą mechanikę, ale dla kogoś, kto chce po prostu poznać fabułę, to uczciwa propozycja.
Jest jedno ograniczenie, o którym trzeba wiedzieć przed startem: postaci nie da się przenosić między trybem dla jednego gracza a serwerami sieciowymi. Wybór na początku ma więc znaczenie. Kto planuje kiedyś grać ze znajomymi, powinien od razu zacząć online. Rozgrywka między PS5, Xboxem i PC ma pojawić się dopiero po premierze, Funcom nie podał jeszcze daty.
Chcesz częściej widzieć treści GRY.news w Google?Dodaj nas do ulubionych źródełBudowanie bazy, które nie walczy z padem
Bałem się tej części najbardziej, bo budowanie w grach survivalowych na padzie zwykle oznacza męczarnię z kursorem. Tu jest zaskakująco dobrze. Moduły ścian, fundamentów i dachów zatrzaskują się logicznie, menu radialne pod przyciskami jest czytelne, a cała konstrukcja nie sprawia wrażenia pecetowego interfejsu wciśniętego na siłę na kontroler. Recenzent Push Square napisał to samo i trudno się z nim nie zgodzić.

Konsolowa wersja od razu ma też narzędzie, którego na PC brakowało w dniu premiery: bazę można skopiować i spakować, żeby przenieść ją w inne miejsce. W połączeniu z usuniętymi podatkami cesarskimi i ochroną przed utratą bazy oraz pojazdów sprawia to, że budowanie przestało być stresującym obowiązkiem, a zrobiło się przyjemnością. Rafinerie przyprawy, fabrykatory, odzyskiwacze wody i hangar na ornitopter to wciąż ten sam łańcuch produkcji, ale wreszcie bez kar za to, że gracz poszedł spać.
Walka: najsłabsze ogniwo, choć lepsze niż rok temu
Starcia długo były piętą achillesową Dune: Awakening i nadal nie są jej mocną stroną. Funcom przebudował walkę wręcz: tarcze osobiste przepuszczają tylko powolne ciosy, więc pojedynek na ostrza wymaga cierpliwości, a broń palna przydaje się głównie przeciwko tym, którzy tarczy nie noszą. Brzmi świetnie i na papierze jest wierne książce. W praktyce przeciwników jest za mało rodzajów, a sztuczna inteligencja żołnierzy Sardaukarów czy przemytników po kilkunastu godzinach przestaje zaskakiwać.

Pomagają dwa nowe systemy rozwoju, Augmentacje i Specjalizacje, które pozwalają mocniej ukierunkować postać, na przykład w stronę mentata strzelca albo zakonnicy Bene Gesserit z Głosem. Umiejętności wybiera się od mentora na starcie i potem rozwija przez drzewka. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że walka w tej grze jest pretekstem, a nie celem. Gorzej, że część zadań fabularnych, w tym próby Fremenów, teleportuje gracza w zamknięte lokacje i odcina go od tego, co w Dune: Awakening najlepsze, czyli otwartej pustyni.
Pustynia z motocykla i z ornitoptera
Rozwój w tej grze najlepiej widać po tym, czym się porusza. Na start są tylko nogi i pas antygrawitacyjny do wspinaczki. Potem motocykl pustynny, pierwszy pojazd, z którym dystanse przestają przerażać. Później cięższe maszyny do zbierania przyprawy, a w końcu ornitopter, który zmienia grę bardziej niż jakakolwiek umiejętność. Moment pierwszego startu, gdy skrzydła zaczynają drgać jak u owada, a pod spodem przesuwa się pustynia z charakterystycznymi fioletowymi burzami przyprawy, to czysta Diuna z kina.

Sterowanie pojazdami na padzie jest wygodniejsze niż myszką, szczególnie motocyklem i ornitopterem, które na gałkach prowadzi się płynnie. Mapę przemierza się też na widoku z góry, w trybie Overland, i to dobre rozwiązanie na dalekie podróże między regionami. Gdzieś tu wychodzi jednak nierówna grafika: kadry z daleka i burze piaskowe wyglądają znakomicie, ale z bliska tekstury skał, roślinność i animacje postaci pobocznych bywają wyraźnie słabsze.
Fabuła i Księga Pierwsza
Scenariusz Dune: Awakening jest porządny, choć nie wybitny. Ma za to ogromny atut: traktuje uniwersum Herberta z szacunkiem. Bene Gesserit, mentaci, Fremeni, Wielkie Rody, Landsraad, wszystko jest na miejscu i opisane tak, że fan Diuny wyłapie dziesiątki smaczków, a nowy gracz nie zgubi się po drodze. Aktualizacja konsolowa dodała finał Księgi Pierwszej, więc po raz pierwszy historia ma wyraźne zamknięcie, a nie urywa się w połowie wątku.

Dialogi bywają sztywne, a postaci drugoplanowe mówią często jak encyklopedia. Najlepiej działają momenty, w których gra pozwala samemu zobaczyć, czym jest Arrakis: rozbity statek w głębi pustyni, zapomniane laboratoria ekologiczne pod ziemią, osada przemytników ukryta w kanionie. Warto wiedzieć, że gra ma polskie napisy, ale głosy są wyłącznie angielskie.
Wydajność na PS5 i PS5 Pro
Na obu konsolach są dwa tryby obrazu. Tryb jakości trzyma 30 klatek na sekundę. Tryb wydajności daje 60 klatek, ale z ważną różnicą: na zwykłym PS5 korzysta z generowania klatek, na PS5 Pro działa bez niego. Obie wersje wyświetlają obraz skalowany do 4K. W tej grze płynność jest ważniejsza niż ostrość, szczególnie przy lotach ornitopterem i ucieczkach przed czerwiem, więc tryb wydajności to wybór oczywisty. Generowanie klatek na zwykłym PS5 potrafi przy szybkich ruchach kamery zostawić drobne artefakty, właściciele PS5 Pro tego problemu nie mają.

Stabilność jest dobra, a liczba klatek trzyma się poziomu, który recenzent Push Square ocenił jako solidny, zarówno na PS5, jak i na PS5 Pro. Zdarza się doczytywanie obiektów w oddali przy szybkim locie, ale to nic w porównaniu z tym, jak wyglądała pecetowa premiera w czerwcu 2025 roku.
Liczby: od rekordu do odbudowy
Historia Dune: Awakening dobrze pokazuje, jak wyglądają dziś losy gier sieciowych. Na PC start był rekordowy: ponad 189 tysięcy jednoczesnych graczy na Steamie i milion sprzedanych kopii w dwa tygodnie, najszybciej w historii Funcomu. Potem przyszedł bolesny odpływ, a studio, przejęte w 2020 roku przez Tencent, przeszło dwie rundy zwolnień. O ostatniej, z października 2026 roku, piszemy w tekście o tym, że Funcom po zwolnieniach skupi się tylko na Conan Exiles i Dune: Awakening. Premiera konsolowa i duża aktualizacja odwróciły trend, przynajmniej na chwilę.
Dla porównania warto zestawić start Dune: Awakening z innymi głośnymi survivalami ostatnich lat. Na tle hitów gatunku to wynik bardzo dobry, choć daleki od fenomenów, które przez kilka tygodni przyciągały pół miliona ludzi naraz.
Edycje gry i ceny w Polsce
W PlayStation Store są trzy wersje cyfrowe. Dodatki z Deluxe i Ultimate to przepustka sezonowa na cztery płatne DLC, kosmetyka i elementy budowlane, żadna edycja nie daje przewagi w rozgrywce. Jest też wydanie pudełkowe na PS5, które w Europie dystrybuuje Bandai Namco.
| Edycja | Cena | Co zawiera | Dla kogo |
|---|---|---|---|
| Standardowa | 229 zł w PlayStation Store, 209 zł na Steamie | Pełna gra z trybem dla jednego gracza i wszystkimi darmowymi aktualizacjami | Większość graczy, szczególnie grających samotnie |
| Deluxe | 319 zł | Gra, 4 płatne DLC w przepustce sezonowej, pancerz Sardaukarów | Ci, którzy zostaną na Arrakis na dłużej |
| Ultimate | 409 zł | Zawartość Deluxe plus filtrak i pancerz Sardaukarów z filmu z 2021 roku, zestaw budowlany pałacu na Kaladanie, wzory barw, cyfrowy artbook i ścieżka dźwiękowa | Fani filmów Villeneuve’a i kolekcjonerzy kosmetyki |
| Filmic Archive (DLC) | ok. 37 zł (9,99 USD) | Płaszcz z Kaladanu z Diuny: Części pierwszej, zbroja z Części drugiej, 73 elementy budowlane Sardaukarów, broń i emotki | Dla tych, którzy chcą wyglądać jak w kinie |
Praktycznie: na PS5 najrozsądniejsza jest wersja standardowa, bo cała zawartość fabularna i nowy tryb solo są w niej od progu. Na Xboxie gra jest w Game Pass, a abonenci mają 20 procent zniżki na Deluxe i Ultimate. Ceny pudełek w polskich sklepach bywają niższe od cyfrowych, warto porównać przed zakupem. Kto dopiero zaczyna, powinien zajrzeć do naszego poradnika dla początkujących w Dune: Awakening, a wszystko o zawartości premiery konsolowej zebraliśmy w tekście Dune: Awakening trafia na PS5 i Xbox 22 września.
Recenzja wideo
Jeśli chcecie zobaczyć grę w ruchu, poniżej polska recenzja wideo Michała „Majkela” Makowieckiego. Materiał powstał na wersji PC, przed premierą konsolową, ale dobrze pokazuje rdzeń rozgrywki, który na PS5 się nie zmienił. Film odtwarza się w tym oknie, bez wychodzenia z artykułu.
Podsumowanie
Dune: Awakening na PS5 to gra, która miała szczęście się spóźnić. Konsolowcy dostają ją po piętnastu miesiącach poprawek, z trybem dla jednego gracza, bez podatków, bez utraty bazy, z opcjonalnym PvP i z zamkniętą Księgą Pierwszą. Port jest bardzo dobry, sterowanie na padzie przemyślane, a pustynia z czerwiem pod stopami to wciąż jedno z najlepszych doświadczeń w gatunku survival. Do pełni brakuje lepszej walki, większej różnorodności przeciwników, równiejszej grafiki i rozgrywki między platformami, która dopiero ma się pojawić.
Największa pochwała jest taka: po raz pierwszy można polecić Dune: Awakening komuś, kto nie lubi gier sieciowych. Kto kocha Diunę, a odbił się od wersji PC, powinien dać Arrakis drugą szansę właśnie na konsoli.
Plusy
- czerw i system wibracji, które zamieniają każdy spacer po wydmach w napięcie
- pełny tryb dla jednego gracza z rozbudowanymi ustawieniami
- budowanie bazy wygodne na padzie, z kopiowaniem i przenoszeniem budowli
- ornitoptery i motocykle, które świetnie prowadzi się na gałkach
- wierność uniwersum Herberta i mnóstwo smaczków dla fanów
- 15 miesięcy poprawek z PC w dniu premiery, łącznie z finałem Księgi Pierwszej
- stabilne 60 klatek w trybie wydajności
Minusy
- walka wręcz i strzelanie wciąż bez polotu, mało rodzajów przeciwników
- nierówna grafika z bliska i doczytywanie obiektów w oddali
- część zadań, w tym próby Fremenów, zamyka gracza w ciasnych lokacjach
- postaci nie da się przenieść między trybem solo a serwerami
- rozgrywka między platformami dopiero po premierze, bez daty
- tylko angielski dubbing, polskie są wyłącznie napisy
Ocena: 7,8 na 10. Najlepsza wersja Dune: Awakening, jaka kiedykolwiek powstała. Survival z prawdziwym klimatem Diuny, który dzięki trybowi solo przestał być grą tylko dla wytrwałych. Walka i oprawa z bliska trzymają go poza ligą hitów, ale pustynia i czerw zostają w pamięci na długo.
Zagrasz w Dune: Awakening na PS5?
Pokazujemy wyłącznie rozkład procentowy odpowiedzi. Nie zbieramy ani nie publikujemy liczby głosujących.
Werdykt redakcji
Najlepsza wersja Dune: Awakening, jaka powstała. Tryb solo, 15 miesięcy poprawek i wygodne sterowanie na padzie robią z niej survival z prawdziwym klimatem Diuny, choć walka i grafika z bliska trzymają ją poza ligą hitów.
Crimson Desert: recenzja. Sto godzin w świecie, który obiecał więcej, niż dowiózł
007 First Light: recenzja. Najlepszy Bond w grach, tylko nie najlepsza gra IO Interactive
The Blood of Dawnwalker: recenzja. Polski debiut, który zamienia czas w zasób
Rise of Venice: recenzja po latach. Handel wciąga, resztę trzeba wybaczyć
Najnowsze w serwisie
Nie przegap kolejnych newsów
Raz w tygodniu wysyłamy skrót najważniejszych wydarzeń ze świata gier.