Przejdź do treści
poniedziałek, 14 września 2026
gry.news
Sprzęt

DualSense czy DualSense Edge: czy warto dopłacać do pada Pro

Wymienne gałki, przyciski z tyłu i profile ustawień. Sprawdzamy, komu Edge realnie się przyda.

Pad DualSense Edge do PlayStation 5 widziany z góry
Fot. Sonson2 / domena publiczna, via <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:DualSense_Edge_Controller.jpg" rel="nofollow noopener">Wikimedia Commons</a>

Standardowy DualSense był przy premierze PlayStation 5 jednym z mocniejszych argumentów za konsolą. Haptyka i adaptacyjne spusty dały graniu warstwę, której wcześniej nie było. Kilka lat później do oferty dołączył wariant Edge, czyli pad skierowany do osób grających dużo i wymagająco.

Co dostajesz w wersji Edge

  • Wymienne moduły gałek analogowych, więc dryf nie oznacza końca życia kontrolera.
  • Przyciski z tyłu obudowy, przydatne wszędzie tam, gdzie trzeba celować i jednocześnie skakać.
  • Profile ustawień zapisane w padzie, z regulacją stref martwych i krzywych czułości.
  • Regulowany skok spustów, co ma znaczenie w strzelankach.
Biały pad DualSense do konsoli PlayStation 5
Fot. Xephuwu / CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Czego Edge nie naprawia

Czas pracy na baterii jest krótszy niż w zwykłym DualSense, a sam pad waży więcej. Cena to osobna rozmowa: za kwotę, jaką kosztuje Edge, można kupić dwa standardowe kontrolery. Jeśli grasz głównie w produkcje fabularne, pojedynczo, bez presji wyniku, standardowy pad wystarczy w zupełności.

Kiedy dopłata się broni

Edge ma sens dla osób grających w strzelanki sieciowe, bijatyki i wszystko, gdzie precyzja przekłada się na wynik. Ma też sens dla tych, którzy zdążyli zużyć kilka padów i mają dość wymiany całego urządzenia z powodu jednej gałki. W pozostałych przypadkach to wydatek z kategorii przyjemności, a nie potrzeby.

Najnowsze w serwisie

Nie przegap kolejnych newsów

Raz w tygodniu wysyłamy skrót najważniejszych wydarzeń ze świata gier.

Zapisz się