Ubisoft i formuła otwartego świata: jak jeden schemat opanował całą branżę
Wieża, odkryta mapa, lista znaczników. Przyglądamy się strukturze, którą skopiowali prawie wszyscy i która dziś zaczyna uwierać.
Jest pewien układ poziomu, który każdy gracz rozpozna po dziesięciu minutach. Wchodzisz na wysoki punkt, uruchamia się animacja, na mapie pojawia się kilkanaście znaczników, a lista zadań do odhaczenia rośnie. Ten schemat rozpowszechnił jeden wydawca, a potem skopiowała go połowa branży.
Dlaczego to działało
Struktura rozwiązuje realny problem projektowy: duża mapa bez prowadzenia gracza jest przytłaczająca i pusta. Znaczniki dają natychmiastowy cel, poczucie postępu i jasną informację, ile jeszcze zostało. Dla gracza, który ma godzinę wieczorem, to wygodne: wiesz, co zrobisz, i wiesz, że zdążysz.
Gdzie się zepsuło
W momencie, w którym liczba znaczników stała się argumentem marketingowym. Mapa z dwustoma punktami brzmi lepiej w materiałach prasowych niż mapa z czterdziestoma, ale gra się w nią gorzej, bo powtarzalność staje się widoczna po kilku godzinach. Zadania zaczęły być wypełniaczem czasu, a nie powodem do eksploracji.

Co robią studia, które to poprawiły
Najciekawsze produkcje ostatnich lat poszły w stronę odwrotną: mapa bez znaczników, orientacja po opisie miejsca, wskazówkach terenowych i ciekawości gracza. To wymaga dużo więcej pracy przy projektowaniu krajobrazu, bo teren sam musi kierować wzrok. W zamian eksploracja przestaje być odhaczaniem listy.
Czy schemat umarł
Nie, i nie powinien. W grach nastawionych na rozrywkę bez wysiłku sprawdza się świetnie, a część graczy właśnie takiego doświadczenia szuka. Problem zaczyna się wtedy, gdy zostaje zastosowany odruchowo, bez pytania, czy pasuje do konkretnej gry.
Na co patrzeć, wybierając grę z otwartym światem
- Czy zadania poboczne mają własne historie, czy są wariantem tego samego schematu.
- Czy da się wyłączyć znaczniki i czy gra nadal jest wtedy czytelna.
- Czy mapa jest duża dlatego, że ma coś do pokazania, czy dlatego, że rozmiar był w wymaganiach.
Game Boy: konsola, która udowodniła, że grafika to nie wszystko
PlayStation 2: dlaczego najlepiej sprzedająca się konsola świata wciąż ma znaczenie
Netflix i Blizzard tworzą serial animowany w uniwersum Diablo
Sega kontra Nintendo: wojna konsol, która wymyśliła marketing w grach
Najnowsze w serwisie
Nie przegap kolejnych newsów
Raz w tygodniu wysyłamy skrót najważniejszych wydarzeń ze świata gier.