BlizzCon: co zostało z festiwalu, który wymyślił własne targi jednego studia
Przez lata wzór dla całej branży. Przypominamy, jak działał BlizzCon i dlaczego ta formuła okazała się tak trudna do utrzymania.
Zanim każdy większy wydawca zaczął organizować własne pokazy online, Blizzard robił coś, co wtedy wyglądało dziwnie: zapraszał graczy do hali w Anaheim, żeby przez dwa dni oglądali zapowiedzi, turnieje i panele deweloperskie poświęcone wyłącznie grom jednego studia. Formuła zadziałała tak dobrze, że stała się wzorem dla całej branży.
Dlaczego to działało
Publiczność BlizzConu nie była przypadkowa. To byli ludzie, którzy spędzili setki godzin w tych samych światach, rozumieli żarty ze sceny i reagowali na nazwy, które komukolwiek z zewnątrz nic nie mówiły. Ceremonia otwarcia, z zapowiedziami układanymi w kolejności rosnącego napięcia, potrafiła podnieść halę na nogi w sposób nieosiągalny dla nagranego materiału wideo.

Panele, czyli część, o której się zapomina
Show ze sceny głównej trafiał do serwisów informacyjnych, ale najciekawsze rzeczy działy się na mniejszych salach. Projektanci tłumaczyli, dlaczego zbalansowali daną postać właśnie tak, artyści pokazywali odrzucone wersje koncepcyjne, a sesje pytań i odpowiedzi bywały nieprzyjemnie szczere. To był rzadki moment, w którym twórcy mówili o swojej pracy w sposób techniczny, a nie marketingowy.
Skąd problem
Formuła ma wbudowaną słabość: raz w roku trzeba mieć coś dużego do pokazania. Gdy cykle produkcyjne się wydłużyły, a plany zmieniały w trakcie, kalendarz targów zaczął wymuszać ogłoszenia, na które projekty nie były gotowe. Do tego doszły koszty organizacji fizycznego wydarzenia i lata, w których branża w ogóle nie mogła zapraszać tłumów do hal.
Co po tym zostało
- Model własnego pokazu wydawcy, dziś kopiowany przez wszystkich, najczęściej w wersji wyłącznie transmitowanej.
- Przekonanie, że gracze chcą słuchać twórców bezpośrednio, bez pośrednictwa działu marketingu.
- Świadomość ryzyka: wydarzenie, które gromadzi najbardziej zaangażowanych fanów, jest też miejscem, gdzie najgłośniej słychać rozczarowanie.
Game Boy: konsola, która udowodniła, że grafika to nie wszystko
PlayStation 2: dlaczego najlepiej sprzedająca się konsola świata wciąż ma znaczenie
Netflix i Blizzard tworzą serial animowany w uniwersum Diablo
Sega kontra Nintendo: wojna konsol, która wymyśliła marketing w grach
Najnowsze w serwisie
Nie przegap kolejnych newsów
Raz w tygodniu wysyłamy skrót najważniejszych wydarzeń ze świata gier.